poniedziałek, 15 maja 2017

Kredyt zaufania

Nie ukrywam, że do Warszawy jechałam bez większych nadziei. Nastawiałam się, że spotkanie, na które zostałam zaproszona przez MEN, będzie raczej pro forma - dla ocieplenia wizerunku ministerstwa. Wątpiłam, że pojawi się na nim "góra". Pomyślałam jednak, że nie mam prawa odrzucać zaproszenia, szczególnie po moich ostatnich wpisach i wypowiedziach medialnych. 


Przyznaję, że Ministerstwu udało się zaskoczyć nas wszystkich zaproszonych na spotkanie. Uczestniczyło w nim w sumie ok. 25-30 osób - 17 gości (rodzice, przedstawiciele organizacji pozarządowych, poradni psychologiczno-pedagogicznych, dyrektor szkoły, nauczyciele, przedstawicielka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, przedstawiciele biura Rzecznika Praw Dziecka), ze strony MEN obecni byli: minister Anna Zalewska, minister Marzena Machałek, Dyrektor Departamentu Wychowania i Kształcenia i Integracyjnego Joanna Wilewska, rzeczniczka MEN, dwóch panów z biura promocji i jeszcze trzy panie z MEN, których nazwisk i funkcji nie zdołałam niestety zanotować. Już to, że ze strony Ministerstwa była tak mocna obsada, było dla mnie sygnałem, że MEN do spotkania podszedł bardzo poważnie. Gdy po spotkaniu podeszłam do pań minister usłyszłam , że urzednicy z Departamentu trzy noce z rzędu przed spotkaniem nie spali, aby się do niego dobrze przygotować. 
Zostaliśmy poproszeni o przedstawienie się. Gdy przyszła moja kolej nie omieszkałam wspomnieć, że zwracałam się do MEN z prośbą o objecie "Dużych spraw" patronatem honorowym i że w ciągu jednego dnia otrzymałam odmowę. Minister Zalewska zapytała, kiedy to było, odpowiedziałam, że w połowie ub. roku i nie omieszkałam przy tym podziękować paniom z biura Rzecznika Praw Dziecka, który na moją prośbę zareagował zgoła inaczej. Z ręką na sercu przyznaję, że nie mogłam sobie tego odmówić. Już po spotkaniu podeszła do mnie rzeczniczka MEN i poprosiła o kontakt, obiecała sprawę wyjaśnić.
A teraz do rzeczy - na początku spotkania zobaczyliśmy prezentację dot. zmian planowanych w kształceniu dzieci z niepełnosprawnościami (mam ją już w skrzynce mailowej, ale na razie bez zgody na jej opublikowanie - gdy tylko ją otrzymam, obiecuję publikację). Po raz pierwszy wszyscy mogliśmy zobaczyć poskładane wszystkie puzzle w jedną całość. I powiem Wam, że owa całość wygląda naprawdę dobrze. Oczywiście mamy świadomość, że diabeł tkwi w szczegółach, więc o szczegółach mowa była w dalszej części spotkania.
Najpierw jednak usłyszeliśmy, że Ministerstwo nie jest za izolacją dzieci, że nauczanie indywidualne jest skierowane do dzieci, które nie mogą opuszczać domu, zaś wszystkie te dzieci, które są w stanie dojechać do szkoły, mają mieć tam właśnie zajęcia. ALE: mają mieć także zajęcia indywidualne - także dzieci z orzeczeniem o kształceniu specjalnym (czyli to, o co nam chodziło!) Po prostu nie będą się one odbywały pod szyldem NI (nauczania indywidualnego) - ale nie o szyldy nam przeciez chodzi. 
Pod koniec spotkania dopytałam jeszcze minister Zalewską czy dobrze zrozumiałam deklarację - tak, zrozumiałam dobrze, jest już zgłoszona autopoprawka do projektu rozporządzenia w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki [...], ma ona się znaleźć w paragrafie 6 i to tam ma być zapisane, że te dzieci z orzeczeniem o kształceniu specjalnym, które tego wymagają, mają mieć zapewnione w szkołach zajęcia indywidualne z nauczycielem + włączanie do klasy (!).  Nas nie interesuje "szyld", jak pisałam, ważne jest to, żeby dzieci miały zagwarantowaną INDYWIDUALIZACJĘ nauczania. Deklaracja ze strony MEN więc jest - sprawdzimy paragraf 6 już za kilka dni (konsultacje trwają do 19.05).
Krótko mówiąc - zgodnie z deklaracjami minister Zalewskiej tryb mieszany zostaje przywrócony.
Rozmowy, które w założeniu miały trwać 2 godziny a przedłużyły się o pół godziny, dotyczyły nie tylko projektu rozporządzenia o NI, lecz także kolejnych dwóch projektów:
1. wspomnianego już projektu rozporządzenia w sprawie warunków organizowania kształcenia (projekt z 13.04)
2. projektu rozporządzenia  w sprawie pomocy psychologiczno-pedagogicznej (projekt z 20.04).
Dowiedzieliśmy się także, że lada dzień ukaże się 
3. projekt w sprawie orzeczeń i opinii - do tego dokumentu nie mogliśmy się odnieść w żaden sposób, bo nikt z nas go nie znał.
Usłyszeliśmy (i to dopytałam jeszcze po spotkaniu w czery oczy panią naczelnik z MEN, która o owym nowym rozwiązaniu mówiła), usłyszeliśmy, że ma być stworzony nowy rodzaj dokumentu - opinia z poradni psychologiczno-pedagogicznej - indywidualna ścieżka kształcenia wynikająca z przepisów o pomocy psychologiczno-pedagogicznej dla dzieci nieujętych w obecnym systemie, dzieci z chorobami psychicznymi, przewlekłymi, rzadkimi, które na powiatowych i miejskich komisjach orzekających otrzymują orzeczenia o niepełnosprawności, a które dla systemu oświatowego są "zdrowe". Używam cudzysłowu, bo poradnie wiedzą, że dziecko zdrowe nie jest, lecz katalog niepełnosprawności jest w przypadku orzekania dla celów pedagogicznych bardzo wąski. Musicie bowiem wiedzieć, że system orzecznictwa w Polsce nie jest jednolity - każde dziecko staje raz na komisji "medycznej", raz na "pedagogicznej". I tak w tej padagogicznej orzeczenia o kształceniu specjalnym otrzymują dzieci z niepełnosprawnością ruchową, afazją, niesłyszace, słabosłyszące, niewidome, niedowidzące, z niepełnosprawnością intelektualną, autyzmem i zespołem Aspergera. Nie ma w tym katalogu dzieci z ADHD, chorobami przewlekłymi, psychicznymi i to m.in. było źródłem patologii. Te dzieci także trafiały na NI albo otrzymywałały w ppp  orzeczenie o zagrożeniu niedostosowaniem społecznym (a to oznacza najniższą wagę subwencyjną, ergo - najmniej pieniędzy w subwencji). Rozumiecie, jaki paradoks?
Była poruszana sprawa ponownego zwiększenia obniżonej od 1.01.2017 r. subwencji dla dzieci z afazją, sporo było o patologiach zawiązanych z subwencją w ogóle (która teoretycznie jest, ale ginie w czeluściach organów prowadzących).
Gdy dorwałam się do mikrofonu, zgłosiłam następujące uwagi:
- Należy zapisać minimalną ilość godzin pracy NW (nauczyciela wspomagającego) z dzieckiem, które taki zapis ma w OKS (orzeczenie o kształceniu specjalnym). Obecnie dochodzi do sytuacji, w których poradnie wpisują w OKS konieczność wsparcia dziecka przez NW, po czym organ prowadzący decyduje, że ma to być wymiar np. 2 godzin w tygodniu (!). Po krótkim czasie takiego "wsparcia" dziecko jest w tak złym stanie, że należy je natychmiast zabrać ze szkoły i przenieść na nauczanie indywidualne w domu.  
- AAC musi być zapisane w standardzie postępowania z dziećmi z poważnymi zaburzeniami w komunikowaniu się. Nie ma zapisu o AAC w podstawie do przedszkoli, nie ma w omawianych rozporządzeniach a być musi. MEN nie zabrania, ale i nie wpisuje do standardu, ergo - wielu nauczycieli stosować AAC nie będzie.  (I tu słyszłam jakieś głosy protestu za plecami, ale przyznam szczerze, że nie zwracałam na nie uwagi, tylko mówiłam dalej - być może dotyczyły one tego, że zapis o AAC jest, taaak - ale nie odnosi się do wszystkich dzieci z zaburzeniami w obszarze komunikacji). Zwróciłam uwagę na okres sensytywny w rozwoju języka i ważkość zapisu dot AAC dla dzieci w wieku do 7 r.ż.
- Zgłosiłam konieczność zdefiniowania terminu zagrożenie niedostosowaniem społecznym, aby nie dochodziło do nadużyć pt "wrzucamy do tego worka wszystkie dzieci, na które pomysłu nie mamy" (rozporządzenie w sprawie warunków orgaznizowania kształcenia, paragraf 1 pkt. 3).
- W projekcie rozporządzenia w sprawie pomocy psychologiczno-pedagogicznej  zwróciłam uwagę na paragraf 11 dot. zajęć rozwijących kompetencje emocjonalno-społeczne i zapis w punkcie 2 "W uzasadnionych przypadkach liczba uczestników zajęć [...] może przekraczać 10". Już 10 jest zdecydowanie zbyt dużo, czym zaś są "uzasadnione przypadki"? Kolejne pole do nadużyć - już mamy wizję zajęć w tłumie.
Oprócz tego usłyszeliśmy, że:
- klasy integracyjne mają liczyć do 20 uczniów, w tym do 5 uczniów niepełnosprawnych - bez dolnej granicy (teraz jest 3-5).
- Zgłoszona została konieczność wprowadzenia na studiach pedagogicznych obligatoryjnego przedmiotu z dot. niepełnosprawności, aby każdy nauczyciel wiedział, z czym dana niepełnosprawnośc się wiąże.
- Zgłoszono wniosek o utworzenie ścieżki szybkiej mediacji.
- MEN wystąpi do Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Rodziny z wnioskiem o ujednolicenie orzecznictwa.
- MEN ma się pochylić nad kwestią subwencji - uszczelnić system, aby subwencja nie wyciekała w organach. prowadzących - rodzic ma mieć prawo wystąpienia do organu z wnioskiem o wykazanie, na co subwencja na jego dziecko została przeznaczona.
- W konkursach na dyrektorów placówek ma zasiadać specjalista z zakresu edukacji dzieci ze SPE.
- Ma pojawić się możliwość okresowego wyłączenia NI, jeśli stan zdrowia dziecka się poprawi.
- Kwota subwencji na zdrowe dzieci ma się nie zmienić i nieprawdą jest, że subwencja na dzieci zdrowe ma być naliczana na klasę a nie na dziecko.
- Nauczyciel wspamagający ma mieć pensum określone w karcie nauczyciela (to minister Zalewska dopowiedziała na mój wniosek dot. NW - ta kwestia jest do sprawdzenia).
- Zgłoszony został wniosek o utworzenie nowego zawodu a co za tym idzie kierunku na studiach - nauczyciela-terapeuty, nad tą kwestią MEN się pochyli.
Dwukrotnie usłyszeliśmy od minister Zalewskiej deklarację, że to pierwsze z serii spotkań. O kolejnych mamy być zawiadamiani, mamy także otrzymywać drogą mailową projekty do opiniowania. Obiecuję niniejszym publicznie wywiązywać się z tego obowiązu najlepiej, jak tylko będę w stanie to zrobić i oczywiście zdawać relację na bieżąco.
W czasie dyskusji z dwa albo i trzy razy wióry leciały - emocji było sporo, więc i "momenty" były. Co ważne każdy z obecnych mógł zabrać głos i wydaje mi się, że wszyscy z tego prawa skorzystali. 

Po spotkaniu udzieliłam wywiadu dla TVN24 (dziś było na antenie, od jutra w sieci), po czym popędziłam z p. Leszkiem Kołodziejczykiem do TOK FM na nagranie (audycja w sobotę), jutro zaś mam rozmwę w NTO. 
W tym miejscu chciłabym kolejny raz bardzo podziękować wszystkim mediom, które nagłośniły sprawę protestu naszego środowiska. Myślę sobie, że gdyby nie pomoc mediów, tego spotkania dzisiejszego by nie było i nie byłoby takiego "zwrotu w akcji".

Na zakończenie chciałabym napisać, że nie zakładam złej woli, nie nastawiam się, że to było "bicie piany" - po spotkaniu rozmawiałam z minister Zalewską, spojrzałyśmy sobie prosto w oczy (bez uśmiechów - żeby nie było), minister otrzymała naprawdę ogromny kredyt zaufania z mojej strony. I zgodnie z przepięknym niemieckim powiedzeniem Vertrauen ist gut, Kontrolle ist besser nie omieszkam zastosować tego drugiego w praktyce. Podobnie jak nie omieszkam użyć w razie konieczności adresu mailowego minister Zalewskiej, który mi podyktowała w czasie rozmowy naszej po zakończeniu spotkania.





Edit 16.05.2017 (10:30)
Materiał TVN24

12 komentarzy:

  1. Dziękuję Pani Agnieszko w imieniu mojego syna... i tysięcy innych dzieci.

    Mam ograniczone zaufanie do tego rządu, ale ok, zobaczmy, co będzie się działo dalej. Moje wrażenie jest takie - to tylko wrażenie, bo Mateusz idzie do szkoły od września, czyli wszystko jeszcze przed nami - że jeżeli coś nie jest wyraźnie zapisane w rozporządzeniach MEN/ustawach, to dyrektor szkoły/PPP nie ma żadnej motywacji, aby dane rozwiązanie wprowadzić w życie. Odnoszę się tutaj do naszych starań o asystenta 1:1 w klasie integracyjnej dla syna z orzeczeniem o KS z uwagi na autyzm. Podobnie, jeżeli jakaś forma nauczania 1:1 na terenie szkoły nie będzie dokładnie opisana w przepisach - nikt się tego nie podejmie.

    Co z edukacją domową, która tak ucierpiała od tego rządu? Ciekawi mnie, czy ten temat został poruszony na spotkaniu. Dotyczy wielu dzieci z KS.

    Na koniec: najnowsze wyniki badań nt. szkół dla dzieci z autyzmem zaprezentowane na IMFAR 2016 (to b. ważna konferencja naukowa) - edukacja włączająca okazuje się szczególnie korzystna dla wielu takich dzieci:

    https://spectrumnews.org/news/inclusive-classes-best-option-children-autism/

    OdpowiedzUsuń
  2. Pani Agnieszko, jak pisałam - ja udzialam minister Zalewskiej kredytu zaufania w obszarze kształcenia dzieci z OKS, ale i będe bardzo mocno patrzyła na urzednicze ręce i rozporzadzenia. To obiecuję.
    O edukacji domowej nie było mowy. Prosze mi wierzyć, że było tyle spraw, że naprawdę te 2 godziny minęły jak z bicza strzelił. I tak spotkanie przełużyliśmy o pół godziny. Skoro jednak, zgodnie z deklaracją, to dopiero pierwsze spotkanie i ma być ich więcej, to obiecuję, że kwestię ED porusze, gdy tylko będzie taka możliwośc.
    Obie p minister deklarowały, że są za edukacją włączającą - stąd zmiany odnośnie NI, zmiany, które mają pociągnąc włączenie dziecka do społeczności. Dobrze wieć - jest odea, teraz musimy uważnie sprawdzać, czy zapisy rozporządzeń są właściwe i, co najważniejsze i najtrudniejsze - pracować nad zmianą rzeczywistości szkolnej, mentalności. Bo w tym wszystkim tak naprawde najbardziej chodzi o zwyczajną ludzką uczciwość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim: dziękuję raz jeszcze Pani za te działania. Mój syn jest od 3 lat w przedszkolu w edukacji włączającej i wiem, że to dla niego najlepsze rozwiązanie. Ogrom absurdu w szkolnictwie przeraził mnie jeszcze przed nowymi rozporządzeniami...

      Usuń
  3. Aga, realnie Ci powiem jak jest u mnie w mieście i co rodzice mają. Otóż jest tak, że na dzień dobry rozpoczęliśmy panikę, bo wiele dzieci nei dostało się do przedszkoli. A zgodnie z ustawa powinny. Więc te dzieci muszą gdzies upchnąć.
    Urząd miasta robi więc następny krok - przepycha dzieci z zerówek przedszkolnych do szkolnych.
    Tu mamy kolejny problem i koreczek - w szkole bowiem mamy 2 roczniki dodatkowe, albowiem jest nowa reforma i dodano 7 i 8 klasy.
    W wielu budynkach szkolnych po prostu nie wiadomo jak się poimeścić (u nas w rejonówce już teraz są zajęcia do 17, od września nikt nei wie, do której będą).
    I teraz pytanie - jak wyobrażasz sobie te komfortowe warunki? Tę indywidualizację? To dostosowywanie, włączanie, NI na terenie szkoły w razie czego? Gdzie miałoby sie to odbywać skoro fizycznie sal nie ma????

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stąd padł wniosek ze strony "Wszystko jasne" o szybką ścieżkę mediacji i Stowarzyszenie ma przygotować odpowiednie zapisy dla MEN. To, że problemy, napięcia, na początku będą, jest dla nas oczywiste i boimy sie tego. Była o tym mowa podczas spotkania. Wiemy przecież, jak wygląda rzeczywistość.

      Usuń
  4. Pani Agnieszko dziękuję za przekazanie mam informacji ze spotkania deklarację bacznego spoglądania na recę Pani Minister. Zapisy o godzinach dla NW bardzo mnie cieszą.
    Chciałam zapytać a co z dziećmi np. z (C)APD, które ani w nomenklaturze medycznej, ani oświatowej nie były uprawnione do korzystania z KS, a w dokumentacji medycznej mają wpisane "funkcjonowanie jak pacjent niedosłyszący"? Czy ktoś reprezentował potrzeby tych dzieci?
    A co z diagnozą, która ma być dokonywana przez nauczycieli? W szkole moich dzieci (na wsi) nie ma nikogo kto, by temu mógł podołać. Zdobycie kwalifikacji zajmuje kikla lat. Nauczyciele mają to robić za darmo i w dotychczasowym wymiarze godzin? Martwi mnie ich nastawienie i przede wszystkim to, jak się to dobije na dzieciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Kasiu, przekażę to pytanie do MEN. Przygotowuję pismo z moimi wczorajszymi wnioskami - bo to, co powiedziane, może ulecieć, wolę spisać, aby mieć pewność, że nic nie umknie.

      Usuń
  5. Proszę nie wierzyć Zalewskiej....

    aneczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam wyżej - jest kredyt zaufania, będziemy się przyglądali uważnie kolejnym działaniom i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby zablokować wypracować jak najlepsze rozwiązania dla dzieciaków. Czas pokaże, czy się to uda. Mam nadzieję, że tak.

      Usuń
  6. Coz. Ja bylam na kilku spotkaniach z pania Z. Przebiegaly podobnie. Wprowadzono kosmetyczne zmiany. Reszta poszla w niepamiec. Telefon stal sie gluchy.
    Wiec Tobie zycze lepszego finalu. Choc kredytu zaufania juz nie mam.
    Pzdr.
    A ka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego przygotowuję pismo, które jeszcze dziś wyślę do MENu, z punktami, o których mówiłam wczoraj. Zobaczymy, jakie będzie stanowisko Ministerstwa.
      POzdrawiam :)

      Usuń
  7. Cieszę się, że emocje opadły, pracuję w szkole, w której także są niepełnosprawni i....od początku nie miałam wątpliwości, że ministerstwo mówi jednak co innego, niż obawiający się o swoje dzieci rodzice rozumieją. Wierzę, że, rozczarowania nie będzie :) Kibicuję zmianom w oświacie i już. Wierzę w ich sens i mam nadzieję nie zawieść się :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi Anonimowy Gościu,
bardzo proszę, podpisz swój komentarz swoim imieniem, aby łatwiej było mi na niego odpowiedzieć.
Dziękuję